Przekraczając próg kamienicy przy ulicy Kościelnej 7, wchodzi się w przestrzeń, która łączy intymność dawnego domowego ogniska z rozmachem wielkiej historii. To muzeum nie jest typową izbą pamięci pełną gablot z pamiątkami, ale przemyślaną opowieścią, która prowadzi zwiedzającego przez wszystkie etapy życia Karola Wojtyły, angażując przy tym emocje i zmysły.
Sercem całego budynku i punktem, wokół którego zbudowano całą narrację, jest dawne mieszkanie Wojtyłów znajdujące się na piętrze. To tutaj, w skromnych trzech izbach w amfiladzie, toczyło się życie przyszłego papieża. Dzięki żmudnej pracy odtworzono klimat lat 20. i 30. ubiegłego wieku. W kuchni stoi kaflowy piec, a w salonie stół, przy którym rodzina siadała do posiłków. Największe wrażenie robi jednak sypialnia, w której na świat przyszedł mały Karol. Wyglądając przez jej okno, widzi się ścianę bazyliki z zegarem słonecznym i słynnym napisem „Czas ucieka, wieczność czeka". To uświadamia, jak blisko sacrum wzrastał młody Lolek - dosłownie i w przenośni.
Kolejne poziomy muzeum to podróż w głąb biografii papieża. Poznajemy Wadowice jego młodości, miasto gwarne i wielokulturowe, gdzie polscy i żydowscy sąsiedzi żyli obok siebie. Dalej ekspozycja prowadzi przez mroczne czasy wojny, ciężką pracę fizyczną w krakowskim Solvayu i rodzące się powołanie kapłańskie. Niezwykle ludzki wymiar mają gabloty poświęcone pasjom Karola - widzimy tu jego stary, wysłużony kajak „Tłusty Bąk", trampki i narty. To dowód na to, że nawet jako biskup i kardynał nie rezygnował z bycia blisko natury i młodzieży.
Wstrząsającym momentem zwiedzania jest sala poświęcona zamachowi z 13 maja 1981 roku. W surowym, wyciszonym wnętrzu, za szkłem umieszczono pistolet Browning HP - dokładnie ten egzemplarz, z którego Ali Agca oddał strzały na Placu św. Piotra. Obok leży garnitur ochroniarza ze śladami papieskiej krwi. To miejsce, które zmusza do zatrzymania się i refleksji nad kruchością życia oraz siłą przebaczenia.
Finał ekspozycji to symboliczne „rozstanie". Widzimy tu wielką księgę Ewangelii - tę samą, której kartki przewracał wiatr na trumnie Jana Pawła II podczas pogrzebu. Muzeum w Wadowicach to więc coś więcej niż biografia; to opowieść o chłopaku z małego miasteczka, który dzięki wierze i charyzmie stał się duchowym przewodnikiem dla milionów, nie zapominając nigdy o swoich korzeniach.

